Całun Turyński

Dzisiejsze czasy, oparte są na doświadczeniu oczywistości. W oparciu o poznanie zmysłowe, budujemy swoją wiedzę. Od poznania zmysłowego rozpoczyna się proces poznania rzeczy. Czyli, jesteśmy podobni do św. Tomasza Apostoła, tego, który, żeby uwierzyć, musiał dotknąć ran Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Od wieków Kościół przechowuje z wielką troską Całun Turyński, wierząc, że dotykał ukrzyżowanego i zmartwychwstałego ciała Jezusa Chrystusa. Co dziś mówi nam nauka na temat Całunu Turyńskiego?

Ukrzyżowanie było w starożytnym Rzymie formą wykonywania wyroku śmierci już od trzeciego wieku przed Chrystusem i 100 lat po Chrystusie. Okrutna męka skazanych miała działać jako sposób odstręczający przed popełnianiem przestępstwa.

Jest szereg świadectw Ukrzyżowania naszego Zbawcy. Już prorok Izajasz, żyjący ponad 700 lat przed Chrystusem, natchniony wizją Bożą napisał: „Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas (...) Grób mu wyznaczono między bezbożnymi”. Naoczny świadek Ukrzyżowania Jan Apostoł zapisał słowa rzymskich żołnierzy, wykonujących wyrok: „Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć”. Tak według Jana Apostoła wypełniły się słowa proroka Dawida, zapisane w psalmie 22: „moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię”.

Nikt z ludzi nie był naocznym świadkiem samego momentu zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jednakże Kościół wierzy, że ciało Jezusa Chrystusa dotykało Całunu Turyńskiego, dlatego jest on najważniejszą relikwią. Ewangelista Mateusz zwany też Lewi, świadek tamtych czasów zaświadczył: „Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef (...) zabrał ciało Jezusa (...) owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie (...)” (Mt.27, 57-60). Przed złożeniem do grobu Jezus Chrystus, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, został zawinięty w lnianą tkaninę o długości 4 metry 36 cm i szerokości 1 metr 10 cm, jedną połową od spodu a drugą od wierzchu.

Przez wieki wyruszały pielgrzymki do całunu. Dla przybywających pątników był to jedynie widoczny gołym okiem niewyraźny wizerunek na płótnie człowieka ukrzyżowanego. Ale przypadkowe wydarzenie doprowadziło do wyjątkowego odkrycia. Po 64 latach od powstania fotografii, adwokat i amator fotograf Secondo Pia, w maju 1889 r. uznał Całun Turyński za negatyw zdjęcia. Gdy zamienił go w pozytyw, niewyraźny wizerunek przeobraził się w dosyć dokładnie widoczny obraz, na którym rozpoznać można twarz Zmarłego oraz jego ciało z widocznymi śladami cierpień: biczowania i ukrzyżowania oraz rany na piersi. Od tego czasu trwają badania nad Całunem. Z jednej strony Całun jest czczony jako bezcenna relikwia Kościoła, z drugiej odrzucany jako bluźniercze oszustwo.

Pokażę wyniki niektórych badań, których rezultaty zaprzeczają popularnie głoszonym poglądom, że jest to dzieło genialnego fałszerza z okresu średniowiecza. Przypatrzmy się wizerunkowi na Całunie Turyńskim. Współczesne badania wykazały, że na 100 włókien znajdujących się w nici, tylko dwa lub trzy zewnętrzne włókna zmieniły kolor, który wytwarza na lnianym płótnie grobowym obraz człowieka ukrzyżowanego. Tego obrazu nie da się wywabić, nie został on namalowany. Wizerunek nie przeniknął tkaniny, czyli nie ma go wewnątrz płótna lnianego. Tak więc obraz na Całunie Turyńskim nie jest widoczny na jego odwrocie. Badacze wykazali, że strumienie krwi spowodowały zjawisko ekranowania, dlatego pod plamami krwi nie ma wizerunku. Dowiedli także, że Skazaniec szedł na miejsce ukrzyżowania-Golgotę boso. Badania Całunu wykazały, że pod Jego stopami występuje rzadki minerał obecny tylko w grotach jerozolimskich. Tak więc, jeśli założymy, że geniusz ze średniowiecza wykonał ten całun, to nie mógł przewidzieć, że za 700 lat będą laboratoria, gdzie wykonają takiego rodzaju analizy.

Mateusz Apostoł pisał: ”Jezus raz zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha” (Mt 27, SO). Współczesne badania udowodniły, że postać z Całunu została owinięta w płótno nie później niż dwie i półgodziny po śmierci. Naukowcy wyodrębnili na Całunie litery greckie, łacińskie i hebrajskie. Co ważne, nie zostały one zapisane na Całunie, lecz są to fragmenty słów napisane na innym przedmiocie, który odbił się na tkaninie. Przypominamy sobie z Ewangelii, że Piłat kazał umieścić na krzyżu napis oznajmiający przyczynę wyroku „titulus crucis". Zgodnie z prawem rzymskim, skazanych na śmierć przez ukrzyżowanie, wrzucano do wspólnego grobu. Dopiero po roku rodzina miała prawo prosić władze rzymskie o wydanie zwłok. Aby można było zidentyfikować ciała, dodawano do ich tabliczki i wrzucano do wspólnego grobu. Teraz rozumiemy, dlaczego Józef z Arymatei i Nikodem, znani dostojnicy żydowscy, którzy potajemnie byli uczniami Chrystusa, udali się do Piłata, rzymskiego namiestnika, z prośbą o wydanie ciała Nauczyciela.

W tym czasie był zwyczaj, że na oczach zmarłego kładziono monety, aby utrzymać zamknięcie powiek, co potwierdziły badania archeologiczne. A trzeba pamiętać, że pogrzeb Jezusa Chrystusa z Nazaretu, przygotowywali bogaci ludzie. Badania techniką trójwymiarową ujawniły nad prawym okiem owiniętego w Całun i na jego lewej brwi ślady dwóch monet. Jedna to delipton lituus, bita przez Piłata. Druga moneta to simplum, z tego samego czasu. Była bita przez Piłata na cześć Julii, matki cezara Tyberiusza. Jest to kolejny dowód, że Całun jest z czasów Chrystusa. Potencjalny fałszerz ze średniowiecza musiałby przewidzieć odkrycie promieni rentgenowskich i ich zastosowania w tworzeniu wielowymiarowych obrazów.

Naoczny świadek Jan Apostoł napisał : ”Józef z Arymatei (...), poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł i zabrał Jego ciało. Przybył również Nikodem (...), przyniósł około 100 funtów miry i aloesu. Zabrali ciało Jezusa i owinęli je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie nowy grób, w którym nie złożono nikogo.” (J 19, 38-41). Z powodu zbliżającej się Paschy żydowskiej, która nie dopuszczała żadnych pogrzebów, spieszono się z pochówkiem. Najprawdopodobniej nie zdążono nawet umyć ciała Jezusa. Max Frei przeprowadził badania Całunu metodami szwajcarskiej policji kryminalnej. Stwierdził w Nim obecność 58 gatunków różnych roślin rosnących na Bliskim Wschodzie, niektóre z nich rozpowszechnione są nad Morzem Martwym i w Jerozolimie. Z 28 gatunków kwiatów, które były złożone na ciele człowieka z Całunu, większość kwitnie w Palestynie, w okresie wiosny. Pyłki trzech roślin nie występują ani w Europie, ani w Palestynie. Są charakterystyczne dla Urfy i Istambułu, czyli historycznych miast Edessy i Konstantynopola. Dzięki analizie pyłkowej, można naszkicować drogę, jaką przebył Całun. Na szlaku znajdowały się Palestyna, Mezopotamia, Konstantynopol, Francja i Włochy, potwierdzają to też inne źródła historyczne.

Inne badania wykazały, że krew i woda wraz ze śladami potu oraz innych substancji, jak aloesu i mirry, weszły w kontakt z tkaniną. Była ona tkana na krosnach, na których nie tkano płócien z wełny. W Biblii (Ptw 22, 11) zawarta jest norma religijna, która zakazuje tkania razem lnu i wełny, bowiem ich połączenie uznawano za nieczystość rytualną. Stąd wniosek, że krosno należało do wyznawców religii judaistycznej, którzy nie łamali zakazu rytualnego. Ponadto w tamtym klimacie zwłoki bardzo szybko się rozkładają się, od 12-24 godzin. Tymczasem współczesne badania udowodniły, że na Całunie Turyńskim nie ma śladów procesów gnilnych.

Amerykańscy naukowcy z Ośrodka NASA, stwierdzili, że możliwość sfałszowania całunu, byłaby większym cudem niż zmartwychwstanie Chrystusa. W ich ocenie umiejętności fałszerza z średniowiecza przewyższałyby możliwości całej naukowej analizy laboratoryjnej z XXI wieku, co uznali za absurdalne. Po latach badań naukowcy stwierdzili, że żadna technika współczesna nie jest w stanie odtworzyć, czyli skopiować Całunu, mimo stosowania nowoczesnych laserów. Co więcej stwierdzono, że aby pozostawić tego rodzaju ślad jakaś nieznana energia uwolniła się w tak krótkim czasie, że nie zniszczyła samego materiału. Muśnięcie bardzo dużej energii wyemanowanej przez owiniętego w Całun zdaje się być jedynym możliwym wytłumaczeniem powstania Jego wielowymiarowego obrazu. Każdą inną teorię powstania obrazu na Całunie uznaje się obecnie za wątpliwą i łatwą do obalenia. Ale Całun nadal stanowi dla nauki wyzwanie i skłania do dalszych badań. Ale dla wierzących pozostaje najcenniejszą relikwią. Święty Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w Turynie w dniu 13 kwietnia 1980 r., powiedział: ,,Przyjmując argumenty wielu uczonych, Święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy - Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Świadek milczący, lecz jednocześnie zaskakująco wymowny".

To, co teraz powiem, to mój prywatny sąd o Całunie. Przez tyle wieków, blisko 2000 lat czekał Całun Turyński, aby ujawnić współczesnemu człowiekowi postać Cierpiącego Człowieka, którego historia pokrywa się z opisami Ewangelicznej męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Może nigdy nie będziemy w stanie potwierdzić do końca, że Człowiek z Całunu jest Jezusem Chrystusem. Pozostaje nam margines wiary, której domagał się Jezus Chrystus. Jest to także forma poznania innego wymiaru. Staje przed nami Tomasz Apostoł i słyszymy jego słowa: „Jeśli nie ujrzę w Jego rękach gwoździ i nie włożę palca mojego w miejsca gwoździ, a ręki mojej nie włożę w Jego bok - nie uwierzę.” Dziś, Bóg przez relikwię Całunu, mówi do nas: z Miłości do Ciebie cierpiałem, umarłem i Zmartwychwstałem.

Ks. dr Adam Banasik

Pożegnanie Żłóbka

Podobne artykuły